Camino, czyli Droga

Buen Camino to po hiszpańsku "dobra droga". Te dwa słowa funkcjonują także jako pozdrowienie na Camino, czyli trasach pielgrzymich, przebiegających przez Europę. Wędruję tymi trasami od kilku lat. Samotnie. Ten blog opowiada o moich wędrówkach, spotkanych ludziach, fascynacjach i trudnościach, radości i sile, jakie w sobie odkrywam. Opowiada o drodze i o życiu. Każdy wpis to osobna całość. Ale pojawiają się tu także jakieś historie, więc warto zacząć od początku - od pierwszego wpisu. A gdyby ktoś chciał dowiedzieć się więcej o Camino, to zapraszam do kontaktu przez Fb. I niech Wam się dobrze wędruje :)

18359448_1412514435473294_4008650474499565910_o

61. Pęk kluczy i dźwięki karylionów, czyli o miejscach – nie zawsze – magicznych

Spojrzałam na komodę. Leżały na niej klucze. Duży pęk. Wzięłam je do ręki. Pęk kluczy Taty, nieużywanych od dawna. Do jakich miejsc pozwalały wejść? Przyjrzałam im się uważnie. Miały kolorowe nakładki. Żółte, zielone, niebieskie, czerwone, różowe, białe. Klucze do mieszkania, piwnicy, suszarni, wózkowni, skrzynki na listy, domku na wsi, schowka na narzędzia, pompy wodnej, furtki, bramki z tyłu ogrodu. Tajemnych…

18033880_1387426491315422_3088682870044152870_n

60. Oddam za darmo, czyli o domu pełnym skarbów

Bywam wędrowcem z przenośnym domem na grzbiecie. Albo pomieszkuję tam, gdzie znajdzie się dla mnie miejsce. Ale tymczasowość nie jest moim prawdziwym przeznaczeniem. Potrzebuję czegoś na stałe.  Azylu. Wyłączności. Miejsca, gdzie jestem u siebie. Gdzie mogę wrócić i odpocząć. Spać jak kamień. Rozmyślać nocami w fotelu. Ubierać dziwaczne ciuchy i śpiewać w kółko tę samą melodię. Potrzebuję miejsca, o którym…

Ziortza Beitia, Camino del Norte, 2015

59. José el Peregrino, czyli co jest naprawdę święte

- Zawołam José. – powiedział właściciel schroniska w Ziortza Beitia, zapraszając Silvię i mnie do ogródka – Pomaga nam przyjmować pielgrzymów. On też kiedyś wędrował po Camino. I nie tylko. Zresztą, same go zapytajcie. Po chwili obok nas pojawił się niewysoki mężczyzna. W niebieskim tiszercie, kraciastych bermudach i białych kroksach. – Jestem José. – uśmiechał się szeroko – Podaję tu…

Giethorn, Jabikspaad, 2016

58. Czego właściwie szukasz? czyli o niedosycie

- A czego właściwie szukasz, wędrując tak po różnych drogach? – zapytała  Elżbieta podczas deseru. Siedziała naprzeciwko mnie: elegancka, zadbana, z delikatnym makijażem i efektowną biżuterią zdobiącą jej nadgarstki i dekolt. Była w moim wieku. Przyjechała do Holandii ponad dwadzieścia lat temu. Poznała na własnej skórze problemy emigracji. I tęsknotę za krajem, do którego jednak nie zamierzała wracać. Wychowała syna.…

Camino del Norte, 2015, fot. Jolanta Kossakowska

57. Siesta i fiesta, czyli o stereotypach

- Zrobiłam to iście po hiszpańsku… – zaśmiała się Silvia, wyłaniając się zza ogrodzenia. Pielgrzymi, z którymi nocowałyśmy w albergue w Cenarruza, poprosili ją o zamówienie śniadania w miejscowym barze. Nie musiała iść daleko, bo spotkała właścicielkę tuż za rogiem. – … czyli zrobić, ale się nie narobić. – Taki jest stereotyp hiszpańskiej roboty? – zapytałam. – Tak. Ten, zresztą,…

U podnóża Sacré-Cœur, Via Podiensis, 2013

56. Wie pan, jaka to radość? czyli o tym, jak zostałam kierowcą

Camino pokazało mi wielokrotnie, że do życia nie potrzeba zbyt wiele. Owszem, rzeczy się przydają. Przecież dzięki nim wszystko staje się wygodniejsze. Ale z wielu z nich mogę korzystać, nawet jeśli nie są moje. (Książki i komputery w bibliotekach. Publiczny transport. Wypożyczalnie sprzętu sportowego i turystycznego.) Dlaczego zatem wciąż jeszcze jest coś, co chciałabym mieć? Czy posiadanie pomaga mi zaspokoić…

nauczanie dzieci głuchych

55. Cześć, mówi Ewa, czyli o domykaniu drzwi

- Cześć, mówi Ewa. – zabrzmiał wesoły głos  w telefonie – Studiowałyśmy razem. Trzydzieści lat temu. I pomyślałam, że fajnie byłoby się spotkać. Całym rokiem. Co o tym sądzisz? Myśli kotłowały mi się po głowie. Ewa…  Jasne, że pamiętam: drobna góralka z warkoczem, o pogodnym spojrzeniu. Zarażała dobrą energią i pozytywnym nastawieniem do świata. A teraz dzwoniła, że organizuje spotkanie…

13590348_1113873128670761_3130387962686198669_n

54. Pier i Renske, czyli w niebezpieczeństwie i na karuzeli

- Spotkaliśmy się po pięćdziesięciu latach. Była moją pierwszą miłością. I ostatnią. – powiedział Pier, przytulając Renske. A ona spojrzała na niego z czułością. – Moja żona ciężko zachorowała. I odeszła. – ciągnął dalej niskim głosem, który wibrował w powietrzu. Miał białe włosy, duży nos i oczy o ciepłym spojrzeniu. – Zostałem sam. Byłem zagubiony, pełen smutku i bardzo samotny.…

Zwarte Haan, Jabikspaad 2016

53. Zwarte Haan, czyli w poszukiwaniu natchnienia

- Posłuchaj, Grażko, mojej ballady – śpiewał Wojtek, wydobywając z gitary tęskne nuty.  - O rudym Majstrze z brodą jak płomień – ciągnął dalej, a jego rudawa broda poruszała się do rytmu. Siedzieliśmy wokół ogniska wraz z grupą harcerzy. A nad nami sierpniowe, gwieździste, beskidzkie niebo. – Ten Majster, Grażko, słowa próbuje  jak życie swoje poskładać w dobry wiersz. –…

Jaabikspaad 2016

52. Afsluitdijk, czyli o wspólnocie

- Polacy myślą tylko o sobie. – powiedziała Fenna, rzucając zaczepne spojrzenie. – Każdy o sobie. I robią wszystko tylko dla siebie i swojej rodziny. My, w Holandii, myślimy wspólnotowo. Bez tego nie zbudowalibyśmy kraju na wodzie.– dodała swoim nieco piskliwym głosem. Szła dość szybko, zamaszyście machając rękami, a mały plecak poruszał się na jej plecach w rytm kroków. Przemierzałyśmy…


  • https://www.facebook